Czy informatycy powinni mieć obowiązkowe OC? Trzy szkody, które dają do myślenia
- Informatycy nie mają obowiązku posiadania zawodowej polisy OC, choć nawet drobny błąd w kodzie może skończyć się roszczeniem na dziesiątki czy setki tysięcy złotych.
- Leadenhall Insurance podaje przykład niewłaściwie zaprogramowanego robota, który uszkodził linię produkcyjną – programista został obciążony ponad 25 tys. euro.
- Informatycy bardzo często wykonują zlecenia na kontraktach B2B, co bezpośrednio naraża ich majątek na roszczenia finansowe.
- Obecnie m.in. programiści, testerzy czy specjaliści UX mogą korzystać z dobrowolnego ubezpieczenia OC – polisa chroni ich przed skutkami błędów w pracy, jak też przed konsekwencjami naruszeń RODO czy prawa własności intelektualnej.
W polskim sektorze IT pracują setki tysięcy osób, z których duża część prowadzi jednoosobowe działalności gospodarcze i wykonuje zlecenia w ramach kontraktów B2B. Ten model oznacza, że za błędy w pracy odpowiadają własnym portfelem. Roszczenia od klientów potrafią być wysokie, ale specjaliści IT nie mają obowiązku posiadania OC zawodowego. To różni ich od wielu innych zawodów, m.in. księgowych, zarządców i pośredników nieruchomości.
– Skala roszczeń w branży informatycznej jest co najmniej porównywalna z innymi branżami. Informatycy pracują jednocześnie dla kilku klientów, ich projekty często obejmują infrastrukturę krytyczną, systemy sterowania maszynami czy dane osobowe. Programista może pominąć jeden warunek w kodzie i w ciągu sekund wygenerować szkodę liczoną w tysiącach euro. W tym kontekście dyskusja o obowiązkowym OC zawodowym dla sektora IT ma uzasadnienie. Zwłaszcza że skalę odpowiedzialności informatyków potęguje tak powszechna dzisiaj cyfryzacja, która obejmuje już właściwie wszystkie gałęzie gospodarki – mówi Rajmund Rusiecki, CEO Leadenhall Insurance.
Jak mylą się informatycy? Trzy przykłady roszczeń
Rynek ubezpieczeniowy oferuje obecnie dobrowolne ubezpieczenia OC dla branży IT. Zgłaszane z tych polis szkody dobrze obrazują, z jakimi roszczeniami mierzą się informatycy o różnych specjalnościach. Poniższe przykłady roszczeń pochodzą z działalności Leadenhall Insurance.
- Robot poza kontrolą
Informatyk programował robota na linii produkcyjnej w fabryce motoryzacyjnej. Błąd w kodzie uruchomił niekontrolowany przejazd maszyny i uderzenie w infrastrukturę zakładu. Zniszczone zostały: czujniki, kamera, dysze, płyty linii. Wartość szkody sięgnęła 25 738 euro.
- Kolizja stołu obrotowego z robotem przemysłowym
Programista konfigurował system sterujący stołem obrotowym w zakładzie produkcyjnym. Stół współpracował z robotem przemysłowym. W kodzie zabrakło jednego warunku bezpieczeństwa – tego, który blokuje obrót, gdy robot znajduje się w strefie kolizji. Stół ruszył i uderzył w robota. Uszkodzenie sprzętu, przestój linii i koszty naprawy sięgnęły 11 443 euro. Taki rachunek otrzymał od klienta informatyk.
- Błąd w projekcie stoiska targowego
Kosztowne roszczenia zdarzają się też poza serwerownią. Grafik komputerowy – z polisy mogą korzystać pracownicy obszarów designu i UX – przygotował projekt stoiska targowego z poważnym błędem. Wydrukowane materiały nie nadawały się do wykorzystania. Koszty wygenerował druk poprawek i ekspresowy transport materiałów na targi, a także wynajem ekranu, który zasłonił „niezaprojektowaną” część stoiska. Rachunek wyniósł 11 650 zł.
Te sprawy dobrze pokazują zróżnicowanie ryzyk w IT. Błędy zdarzają się przy programowaniu maszyn, ale też w pracy grafików, projektantów UX czy analityków. Do tego dochodzi cały obszar związany z RODO – błędne ustawienia bezpieczeństwa, wycieki danych, niewłaściwe procedury usuwania danych osobowych. Kary za złamanie przepisów o ochronie danych sięgają 20 mln euro lub 4% rocznych obrotów firmy, a odpowiedzialność za takie szkody z reguły ponosi wykonawca usług IT – zauważa Rajmund Rusiecki z Leadenhall Insurance.
Jak działa OC zawodowe dla informatyków?
Ubezpieczenie OC zawodowe dla IT polega na tym, że ubezpieczyciel przejmuje na siebie finansowe konsekwencje błędów popełnionych przy świadczeniu usług informatycznych. Ochrona obejmuje roszczenia wynikające m.in. z błędów w kodzie i projektach, naruszenia obowiązku zachowania tajemnicy, odpowiedzialności za naruszenia przepisów o ochronie danych osobowych czy incydentów związanych ze złośliwym oprogramowaniem. Polisa zapewnia też pokrycie kosztów obrony prawnej, postępowań karnych i administracyjnych. Sumy gwarancyjne w ubezpieczeniach OC mogą sięgać milionów złotych. W praktyce oznacza to, że ubezpieczyciel przejmuje na siebie odpowiedzialność za zgłoszoną szkodę np. do 5 mln zł. Z ochrony mogą korzystać zarówno freelancerzy, jak i firmy IT.
Przy doborze sumy gwarancyjnej pomaga odpowiedź na jedno pytanie: jak kosztowny błąd mogę popełnić, biorąc pod uwagę skalę i charakter moich projektów? Przy projektach związanych z danymi osobowymi, infrastrukturą krytyczną czy wdrożeniami dla dużych organizacji roszczenia mogą bez trudu przekroczyć finansowe możliwości informatyka – dodaje Rajmund Rusiecki.
Przy wyborze ochrony warto wziąć pod uwagę, czy polisa jest pod względem terytorialnym dopasowana do obsługiwanych projektów. Na rynku można znaleźć ubezpieczenia, które chronią na wypadek roszczeń podlegających prawu krajów Europejskiego Obszaru Gospodarczego, Szwajcarii i Wielkiej Brytanii. Możliwe jest także rozszerzenie ochrony o inne państwa, w tym istotne dla wielu polskich programistów USA i Kanadę.
Kontakt dla mediów
Piotr Habasiński