Co trzecia firma obawia się przerw w działalność
- 29% przedsiębiorców uważa przerwy w działalności za jedno z największych zagrożeń dla firm. Bardziej obawiają się tylko cyberataków i zagrożenia ze strony AI.
- Polisy BI (ang. Business Interruption) są obecnie powszechnie dostępne, ale ubezpieczyciele wymagają od firm szczegółowej analizy ryzyka i przedstawienia planu ciągłości działania.
- Ubezpieczenie przerw w działalności jest częścią ubezpieczenia mienia i chroni tzw. zysk ubezpieczeniowy brutto, czyli m.in. koszty stałe i potencjalne utracone przychody.
Ryzyko przerw w działalności jest według Allianz Risk Barometer 2026 wciąż jednym z trzech największych zmartwień firm. Wyprzedzają je tylko zagrożenia cybernetyczne. Przerwy w działalności i zerwanie łańcucha dostaw są przy tym jednymi z najbardziej kosztownych zdarzeń. Zwłaszcza że nie są „samodzielnym” zagrożeniem, tylko konsekwencją prawie wszystkich innych ryzyk z czołówki rankingu Allianz: cyberataków, błędów wdrożenia AI, katastrof naturalnych, zmian klimatu, napięć geopolitycznych czy regulacji taryfowych. Dla polskich firm oznacza to jedno – ubezpieczenie przerw w działalności powinno być standardem, nieodłącznym uzupełnieniem polisy majątkowej.
– Zalanie, pożar czy awaria maszyny to dla przedsiębiorcy dwa problemy, nie jeden. Pierwszy, widoczny jest gołym okiem, to uszkodzone mienie do naprawy, wymiany lub odbudowy. Drugi, często groźniejszy finansowo, to fakt, że firma może być zmuszona zawiesić działalność. A koszty stałe często nie znikają. Wynagrodzenia, raty kredytów, czynsz, zobowiązania kontraktowe. Do tego dochodzą jeszcze utracone przychody, z których te koszty miały być pokryte. Dla większości firm, zwłaszcza z sektora MSP, to właśnie przestój, a nie sama szkoda materialna, stanowi największe zagrożenie dla utrzymania na rynku – zauważa Łukasz Górny, Dyrektor Departamentu Rozwoju EIB SA.
Dane z Allianz Risk Barometer 2026 nie pozostawiają złudzeń: przerwy w działalności wskazało jako jedno z trzech największych zagrożeń 29% ekspertów biorących udział w badaniu. Warto podkreślić, że z racji na częstotliwość i skalę nieprzewidzianych zdarzeń, jak cyberataki, gwałtowne zjawiska pogodowe czy awarie maszyn, dziś pytanie nie brzmi już „czy" dojdzie do zakłócenia, tylko „kiedy". Wymusza to przejście od myślenia reaktywnego do budowania odporności. A pierwszy krok to odpowiednie ubezpieczenie.
Jak działa polisa od przerw w działalności?
Ubezpieczenie przerw w działalności – po angielsku Business Interruption, w skrócie BI – ma jedną cechę, o której warto wiedzieć od razu: nie istnieje jako samodzielny produkt. To zawsze uzupełnienie ubezpieczenia mienia.
– Polisa BI uruchamia się wyłącznie w przypadku przestoju wywołanego szkodą fizyczną w mieniu objętym ochroną podstawową. W praktyce oznacza to, że przykładowo, gdy pożar zniszczy linię produkcyjną, ubezpieczenie majątkowe pokryje koszty odbudowy sprzętu, a polisa BI sfinansuje straty wynikające z przestoju. Bez pierwszej polisy nie ma drugiej – dodaje Łukasz Górny z EIB SA.
Przedmiotem ubezpieczenia jest przede wszystkim tzw. zysk brutto ubezpieczeniowy, czyli różnica między przychodami z działalności operacyjnej a kosztami zmiennymi ich wytworzenia. Ochrona obejmuje dwie główne kategorie strat. Pierwsza to koszty stałe niepokryte przychodami z powodu przerwy lub ograniczenia produkcji i sprzedaży: wynagrodzenia pracowników, raty kredytów, czynsz, ubezpieczenia – wszystkie wydatki, które firma ponosi nawet wtedy, gdy nie generuje przychodów. Druga kategoria to utracony planowany zysk księgowy z działalności operacyjnej, wyliczany na podstawie planowanych wyników finansowych i dotychczasowych trendów rynkowych.
Warto też pamiętać, że ochrona obejmuje także tzw. zwiększone koszty działalności, czyli wydatki ponoszone w celu jak najszybszego powrotu do normalnego funkcjonowania, w tym: wynagrodzenia dla dodatkowych ekspertów, przeniesienie produkcji do innej lokalizacji, wyższe opłaty za przyspieszone dostawy części zamiennych czy zlecenie produkcji zewnętrznej firmie w celu dotrzymania terminów kontraktowych.
Ważny aspekt: okres odszkodowawczy
Niezwykle istotnym parametrem polisy BI, który trzeba analizować bardzo szczegółowo, jest okres odszkodowawczy. Jest to maksymalny czas, przez który ubezpieczyciel wypłaca środki. Jego ustalenie wymaga analizy ryzyka PML (Probable Maximum Loss), która określa przede wszystkim czas potrzebny na pełną odbudowę działalności po szkodzie. Dlaczego to takie ważne? Ubezpieczyciel wypłaca odszkodowanie do czasu zlikwidowania skutków przestoju, ale nie dłużej niż przez ustalony w umowie okres. Niedoszacowanie tego parametru może oznaczać brak wsparcia dokładnie wtedy, gdy firma potrzebuje go najbardziej.
– Podstawowy zakres polisy BI można uzupełnić też o dodatkowe klauzule. Najczęściej wybieraną jest ochrona od skutków zdarzeń u kluczowych dostawców i odbiorców. Pamiętajmy, że żadna firma nie działa w oderwaniu od otoczenia. Szkoda u głównego dostawcy komponentów może sparaliżować produkcję równie skutecznie jak pożar we własnym zakładzie. Inne rozszerzenia obejmują przerwy w dostawie mediów (prąd, gaz, woda), zniszczenie dróg dojazdowych do firmy czy uniemożliwienie dostępu do budynku przez działania służb ratunkowych. Każde z nich podnosi co prawda koszt polisy, ale cena ubezpieczenia to zawsze ułamek potencjalnych strat. Chcę też podkreślić, że polisy BI są dostępne dla firm, a oferta rynkowa jest konkurencyjna. Polski rynek jest gotowy do tego, aby głębiej zaangażować się w ochronę interesów przedsiębiorców. Nie tylko w tym podstawowym wymiarze szkód fizycznych, ale także w obszarze biznesowym, bezpośrednio wpływającym na sukces firmy na rynku – mówi Łukasz Górny z EIB SA.
Ubezpieczyciele oczekują planu działania w kryzysie
Należy jednak pamiętać, że dziś ubezpieczyciele coraz częściej wymagają od firm przedstawienia planu ciągłości działania (Business Continuity Plan – BCP) jako elementu oceny ryzyka. To racjonalne oczekiwanie. Zwłaszcza że bardziej rygorystyczna ocena ryzyka nie zawęża możliwości negocjacji. W umowie można z góry ustalić szczegółowe zasady likwidacji szkód, w tym wskazać konkretnych ekspertów odpowiedzialnych za szacowanie strat. To rozwiązanie szczególnie przydatne firmom ze specyficznych branż, takich jak energetyka czy chemia, gdzie ekspertyza i doskonała znajomość funkcjonowania rynku są niezbędne do oszacowania strat i dokonania oceny adekwatności działań firmy, które miały na celu ich zminimalizowanie.
Kontakt dla mediów
Tomasz Luty