Zaburzenia psychiczne na L4: ukryty koszt dla pracodawców
- W 2025 r. zaburzenia psychiczne odpowiadały za 34,1 mln dni absencji chorobowej w Polsce, czyli 14,1% wszystkich dni zwolnień.
- Nieobecność z powodu „problemów z trudnościami życiowymi” (w tym wypalenia zawodowego) wzrosła rok do roku o 38,8% w liczbie dni.
- Wydatki na absencję chorobową przekroczyły 34,8 mld zł, z czego ponad 14 mld zł pokryli pracodawcy i FGŚP.
- Według raportu Deloitte „Mental health and employers” (2024) każdy 1 £ zainwestowany w brytyjskie programy zdrowia psychicznego w miejscu pracy zwraca się średnio jako 4,70 £.
Polska debata o wypaleniu zawodowym koncentruje się na pracowniku – jego cierpieniu, dostępie do L4, klasyfikacjach medycznych. Rzadziej pada pytanie, ile to wszystko kosztuje pracodawcę. A koszty są realne, policzalne i z roku na rok rosną. Pokazuje to najnowszy raport ZUS „Absencja chorobowa w 2025 r.”.
Zaburzenia psychiczne wyprzedziły choroby układu oddechowego
W 2025 r. z tytułu zaburzeń psychicznych i zaburzeń zachowania wystawiono 1,8 mln zaświadczeń lekarskich. Liczba dni absencji wyniosła 14,1% wszystkich dni zwolnień – dla porównania choroby układu oddechowego odpowiadały za 13,6%, a urazy za 13,1%. Rok do roku liczba zaświadczeń wzrosła o 9,6%, a dni przebywania na chorobowym o 12,4%.
W perspektywie sześciu lat dynamika jest jeszcze większa. Od 2019 r. liczba zaświadczeń wzrosła o 51,3%, a dni absencji o 68,7%. Najszybciej rosną dwie kategorie: problemy w radzeniu sobie z trudnościami życiowymi (kod Z73, w którym mieści się wypalenie zawodowe) – wzrost o 32% w zaświadczeniach i 38,8% w dniach absencji rok do roku, oraz reakcja na ciężki stres i zaburzenia adaptacyjne (kod F43), która w 2025 r. stała się najczęstszą pojedynczą przyczyną zwolnień psychicznych (36,7% wszystkich zaświadczeń z tej grupy, wobec 35,3% w 2024 r.).
– Te dane składają się w spójny obraz – pracownicy coraz częściej trafiają na L4 z powodów, których wagi pracodawcy długo nie dostrzegali: stres, przemęczenie, wypalenie. W debacie publicznej padają hasła o „pokoleniu wypalonym”, a za nimi stoi coś znacznie poważniejszego – brak systemowej profilaktyki w miejscu pracy. To moment, w którym pracodawca przestaje być widzem, a staje się stroną, która ma realny wpływ na sytuację. Im wcześniej zaakceptuje tę rolę, tym mniej zapłaci później – mówi Monika Witkowska, Zastępca Dyrektora ds. Rozwoju Ubezpieczeń Zdrowotnych i Pracowniczych w SALTUS Ubezpieczenia.
Ukryty rachunek dla pracodawcy
Zwolnienie z powodu zaburzeń psychicznych trwa znacznie dłużej niż przeciętne L4. W 2025 r. 39,3% zaświadczeń z tego tytułu wystawiono na 21–30 dni, kolejne 28% na 11–20 dni. Średnio pracownik znika z firmy na 2–4 tygodnie – przy średniej dla wszystkich L4 wynoszącej niespełna 11 dni.
Dla pracodawców powyższe liczby oznaczają wymierny wydatek. Przez pierwsze 33 dni absencji (lub 14 dni dla osób powyżej 50. roku życia) wynagrodzenie chorobowe pokrywa pracodawca. W 2025 r. wynagrodzenia za czas niezdolności do pracy finansowane ze środków zakładów pracy i FGŚP pochłonęły 14,2 mld zł – o 11,2% więcej niż rok wcześniej.
Do tego dochodzą koszty rotacji – jeden z najdroższych skutków wypalenia. Zastąpienie specjalisty kosztuje od 50% do 200% jego rocznego wynagrodzenia (wg analiz branżowych), łącznie z rekrutacją, wdrożeniem, utraconą produktywnością w okresie wakatu i odpływem wiedzy. W firmie zatrudniającej 100 osób, przy średniej pensji 10 000 zł brutto, roczny koszt rotacji na poziomie 20% może przekroczyć 1,5 mln zł.
– Mówiąc o zaburzeniach psychicznych, często myślimy o poważnych sprawach – depresji czy stanach lękowych. A chodzi też o te mniejsze dolegliwości wpływające na codzienne funkcjonowanie pracownika: rozchwiany nastrój, pogorszoną decyzyjność, problemy z koncentracją i przyswajaniem wiedzy. Tracimy wtedy to, co jest bardzo wymierne, także w biznesie – zaangażowanie danej osoby. Dlatego inwestycja w dobrostan pracowników to nie fanaberia. Działania profilaktyczne, dostęp do wsparcia psychologicznego, rozwiązania szyte na miarę, rozwój kompetencji psychologicznych u liderów po prostu się opłacają. Nie musimy wybierać pomiędzy zyskiem a zdrowiem – komentuje Danuta Rocławska, psycholożka wspierająca organizacje, autorka książki „Próba ognia. Jak przejść przez wypalenie zawodowe i odzyskać energię do życia”.
Wellbeing to inwestycja, nie wydatek
Profilaktyka zdrowia psychicznego w miejscu pracy zwraca się szybciej niż większość benefitów. Czwarta edycja raportu Deloitte „Mental health and employers” z 2024 r., której analiza ROI opiera się na przeglądzie 26 badań opublikowanych od 2011 r., wskazuje, że pracodawcy odzyskują średnio 4,70 £ z każdego 1 £ przeznaczonego na programy wellbeingowe. W przypadku interwencji uniwersalnych – takich jak budowanie kultury organizacyjnej wspierającej zdrowie psychiczne czy kampanie edukacyjne – zwrot rośnie do 6,30 £.
Źródła oszczędności są policzalne: redukcja absencji, niższe koszty rotacji, mniejsze straty wynikające z prezenteizmu, czyli pracy mimo gorszego stanu psychicznego.
- Zanim w marcu br. udostępniliśmy w SALTUS Ubezpieczenia platformę wellbeing wszystkim ubezpieczonym, testowaliśmy ją na naszych pracownikach. W ciągu miesiąca odsetek zarejestrowanych użytkowników wzrósł z 45% do 55%., a średnia ocena treści dostępnych na platformie wyniosła 4,73 / 5. To pokazuje, jak przydatne mogą być tego rodzaju narzędzia, i jak szybko można zaobserwować zmianę na lepsze – dodaje Monika Witkowska z SALTUS Ubezpieczenia.
Dane ZUS za 2025 r. nie pozostawiają wątpliwości: koszt biernej postawy pracodawcy ponoszą wszyscy – pracownik na L4, zespół pracujący za niego, klient i sama firma. Pytanie nie brzmi już, czy działać, tylko jak szybko.
Kontakt dla mediów
Marcin Kulig