IP Europejskie Centrum Surowców Krytycznych ma dwa poważne wyzwania na starcie [KOMENTARZ]

Europejskie Centrum Surowców Krytycznych ma dwa poważne wyzwania na starcie [KOMENTARZ]

 

  • Do końca 2026 r. ma powstać Europejskie Centrum Surowców Krytycznych. Z końcem lipca zakończyły się konsultacje tej nowej inicjatywy unijnej.
  • Nowopowstała instytucja ma wspierać budowanie niezależności surowcowej Europy w myśl RESorceEU i Critical Raw Materials Act.
  • Proponowana inicjatywa ma dwie główne wady – nie gwarantuje popytu i cen surowców oraz nie uwzględnia w pełni charakterystyki rynku europejskiego, wzorując się na rozwiązaniach japońskich.
  • Zasady działania nowej instytucji wspierałyby przede wszystkim przemysł wydobywczy, a konieczne są zdecydowane działania wspierające rozwój recyklingu surowców krytycznych.

29 lipca zakończyły się konsultacje nowej unijnej inicjatywy – utworzenia Europejskiego Centrum Surowców Krytycznych. Z założenia instytucja, która ma zostać utworzona do końca tego roku, ma wesprzeć realizację planu RESourceEU oraz spełnienie celów zapisanych w Europejskim akcie w sprawie surowców krytycznych (Critical Raw Materials Act, w skrócie CRMA). Do zadań nowej organizacji należałyby analiza rynku surowców krytycznych, wsparcie finansowe podmiotów europejskich, wspólne zakupy i tworzenie zapasów.

Utworzenie tej instytucji ma w zamyśle zwalczyć cztery największe słabości europejskiego rynku surowców wskazane przez Komisję Europejską, czyli po pierwsze, niedostateczne i rozproszone finansowanie projektów realizujących główne strategie unijne. Kolejnymi problemami są niewielka siła negocjacyjna europejskich nabywców w porównaniu z graczami z Azji czy Ameryk, brak skutecznego systemu reagowania na zakłócenia dostaw oraz brak pogłębionych analiz danych rynkowych, aktualizowanych na bieżąco.

Inicjatywa unijna jest co do zasady dobrym krokiem, jednak ma dwie dość poważne wady. Mam nadzieję, że zostaną one uwzględnione po konsultacjach i będą miały swoje odzwierciedlenie w ostatecznym kształcie Europejskiego Centrum Surowców Krytycznych. Pierwsza wada dotyczy kwestii finansowej. Centrum ma pomagać w finansowaniu projektów. To model sprawdzony w przypadku wszystkich innych inicjatyw unijnych, jednak w tym miejscu lepsze byłoby inne rozwiązanie. Przedsiębiorcy potrzebują przewidywalności cen i możliwości skupu i sprzedaży surowców. Drugim słabym punktem inicjatywy, przynajmniej na ten moment, jest ścisłe wzorowanie się na rozwiązaniach japońskich. Warunki europejskie, szczególnie infrastruktura, są drastycznie inne i to powinno zostać uwzględnione – zauważa Andrzej Kensbok, wiceprezes zarządu Grupy Virtus SA.

Przedsiębiorcy oczekują gwarancji popytu i cen

Jednym z głównych pytań, które należy zadać, to jak będzie wyglądał i działał budżet tej instytucji. Czy środki, którymi będzie dysponowała, będzie mogła wydawać bezpośrednio na skup i magazynowanie surowców krytycznych? Czy będzie mogła wpływać swoim działaniem na ceny? Czy będzie jedynie mogła udzielać dotacji na rozwój działalności, jak to ma miejsce w przypadku wielu innych inicjatyw i programów unijnych?

To kluczowe pytania, zwłaszcza że rynek surowców krytycznych jest niezwykle zmienny. Ceny co do zasady nie są regulowane giełdowo. Mnogość czynników i indeksów, według których są wyceniane, sprawia, że zmienność cen jest wysoka.

Działania unijne w obszarze surowców strategicznych powinny zmierzać przede wszystkim w kierunku stabilizacji warunków ekonomicznych w tym obszarze. To najlepszy sposób na rozwój europejskich zdolności wytwórczych. Gwarancja skupu i ceny pozwala na długofalowe planowanie i zachęca do inwestycji. To moim zdaniem byłoby najlepsze rozwiązanie. Warto też zauważyć, że nowe unijne przepisy są skoncentrowane przede wszystkim na przemyśle wydobywczym materiałów krytycznych, a recykling jest na dalszym miejscu. A to w tym obszarze tkwi „bogactwo” europejskie. Tylko u nas w kraju mamy ponad 1300 hałd pogórniczych i poprzemysłowych, z których możemy odzyskać kluczowe surowce – dodaje Andrzej Kensbok z Grupy Virtus SA.

Czy unijna infrastruktura jest gotowa na odzysk surowców krytycznych na skalę przemysłową?

Kolejnym mankamentem proponowanej instytucji jest wzorowanie się na rozwiązaniu japońskim – organizacji JOGMEC (Japan Organization for Metals and Energy Security). Ten model nie przystaje do końca do warunków europejskich, ponieważ japońskie koncerny, które współpracują z organizacją rządową oraz ich infrastruktura, działają w zupełnie innym modelu. Gospodarka unijna budowana jest od lat w modelu poziomym. Każde przedsiębiorstwo, koncern, instytucja odpowiedzialne są za pewien ściśle określony obszar w myśl tworzenia systemu naczyń połączonych. To poniekąd słuszne rozwiązanie, jednak w obliczu wyzwań, które stoją obecnie przed Europą w kwestii budowania niezależności surowcowej, może być wadą. W efekcie mamy do czynienia z porozrywanymi i pofragmentowanymi elementami łańcucha dostaw. W Japonii sytuacja wygląda inaczej. Od wieków budowane są tam struktury pionowe uwzględniające każdy etap wydobycia, produkcji, sprzedaży i recyklingu materiałów krytycznych.

Japońskie konglomeraty Sumitomo czy Marubeni, które są wzorem skutecznego modelu gospodarki obiegu zamkniętego, operują w modelu pionowym. Dzięki temu mają pełną kontrolę nad łańcuchami dostaw i mogą efektywnie planować wykorzystanie i odzysk surowców. Z pierwszym z wymienionych koncernów miałem okazję współpracować przy kontraktach wydobywczych w Chile. Ich filozofia działania jest odmienna od europejskiej i te różnice muszą być uwzględnione w zasadach działania nowej instytucji unijnej. Nie możemy bezpośrednio przełożyć modelu japońskiego na grunt europejski – mówi Andrzej Kensbok z Grupy Virtus SA.

Europejski przemysł powinien skoncentrować się na tym, co pozwoli zwalczyć jego największą słabość, czyli fragmentaryczność łańcucha dostaw. Odpowiedzią jest odzysku surowców krytycznych. To właśnie recykling i urban mining mogą stać się europejskim odpowiednikiem japońskiej struktury pionowej. Nie zastąpią jej, ale pozwolą domknąć obieg surowców tam, gdzie państwa UE nie mają dostępu do złóż pierwotnych. Pytanie, czy unijna infrastruktura – instalacje przetwórcze, sieć zbiórki, technologie odzysku metali z odpadów przemysłowych i elektroniki – jest już gotowa na skalowanie tego procesu do wymiarów przemysłowych, pozostaje otwarte. Odpowiedź na nie zdecyduje, czy nowa instytucja unijna będzie realnym narzędziem budowania niezależności surowcowej, czy kolejnym elementem rozproszonego systemu.

 

Kontakt dla mediów